Nasza Rada – Pan Andrzej Wiśnik

Cykl felietonów NASZA RADA ma na celu, jak to z samego tytułu wynika, przedstawienie Państwu obecnie nam panującej Rady Gminy Jasieniec. Ale jak to w felietonie bywa  – nie całkiem na poważnie, w swobodnym tonie, z przymrużeniem oka zamierzamy „prześlizgnąć się”  po naszych Radnych. By nie wyważać otwartych drzwi, albo choć znaleźć punkt zaczepienia, wokół którego zbudujemy naszą opowieść, o kilka słów „o sobie samym” poprosiliśmy każdego z nich. Miało być krótko, na zasadach pierwszych skojarzeń. Ale tego co zaserwował nam jeden z naszych Radnych nie trzeba opisywać – wystarczy zacytować:

Andrzej Wiśnik – humor w czystej postaci

To 55 letni sołtys wsi Gniejewice i reprezentant okręgu gniejewicko-gośniewickiego. Żona – „nie posiadam”, dzieci / wnuki – „nie zgłaszają się”. Nic dziwnego skoro z Radą pozostaje w związku od 2006 roku, czyli już trzecią kadencję – jak stare dobre małżeństwo. „Ciągle ma nadzieję, że Jego praca społeczna choć w niewielkim stopniu wpłynie na poprawę życia codziennego mieszkańców naszej gminy.”
Do Urzędu Gminy zawsze wchodzi „z przytupem”, szczególnie gdy ktoś mu wcześniej nadepnie na odcisk. Interesują go nowoczesne maszyny i urządzenia wykorzystywane do prac w produkcji rolniczej i sadowniczej, a poza tym „wszystko co go otacza w życiu codziennym”. Lubi „brunetki, blondynki, przypływ gotówki na konto i koniak nocą pędzony”. Nie lubi „płacić rachunków, deszczowej pogody i polityków, którzy nie szanują rolników i górników”.
Prywatnie uważa, że „należałoby wreszcie znaleźć sobie żonę, ale jest z tym problem, bo dzisiejsze Panie chcą żyć na wysokim poziomie, a to kosztuje”, a on jest tylko „prostym chłopem. Ma dwa traktory w pługu i kupę długu. Prowadzi gospodarstwo rolne, produkuje jabłka, wiśnie i hoduje ryby. Chodzi na pogrzeby i do kościoła w święta – więcej grzechów nie pamięta”.
Nic dodać – nic ująć … no może ewentualnie jeszcze Okiem Wójta:
Pana Andrzeja Wiśnika znam od wielu lat. Jak widać, z tego co sam mówi o sobie, jest człowiekiem zdystansowanym wobec samego siebie. A przecież tak bardzo brak nam takiego podejścia do nas samych oraz do tego co robimy. Pozwolę więc sobie i ja z przymrużeniem oka potraktować Pana Radnego. Mam nadzieję, że się nie obrazi:

 

Pan Andrzej Wiśnik w Radzie w końcu stoła siedzi.
A i tak dobrze słychać jego wypowiedzi.
Zawsze głos zabiera w obronie rolnika,
I żadnych trudnych problemów przy tym nie unika.
Choć głos zabiera stanowczo, zawsze mówi grzecznie ,
Na początku i na końcu mowy przeprosi koniecznie,
A poglądy ma swoje na spraw bardzo wiele,
I niekoniecznie głosuje jak chcą „przyjaciele”.
Woli się kierować swym rozsądkiem zdrowym,
Nie tym co mu wkłada ktoś inny do głowy.
Dlatego chociaż czasem inne zdanie mamy,
I nie do końca w ocenie sytuacji całkiem się zgadzamy,
To szanuję Pana Andrzeja, bo ma serce otwarte,
A w dodatku hoduje bardzo smaczne karpie.