Nasza Rada – Sławomir Kapis

Gdzieś jest lecz nie wiadomo gdzie
świat, w którym baśń ta dzieje się
kilku rolników mieszka w nim
co wiedzie w swojej gminie prym.

Pisząc o Ignacowie i jego mieszkańcach chciałoby się zacząć: za górami, za lasami, w małej wiosce ukrytej na końcu świata … mieszka grupa ludzi, dla których sadownictwo i rolnictwo stało się pasją, celem i sposobem na życie. I wcale nie byłoby to wielkim błędem (no może tylko z górami to lekka przesada), bo faktycznie Ignaców to niewielka wioska położona na wschodnich krańcach Gminy Jasieniec, od zewnętrznego świata odgrodzona Lasem Boglewickim, który otacza ją z trzech stron. Choć mieszka tam zaledwie kilkanaście rodzin, to niemal wszystkie
gospodarstwa z powodzeniem można stawiać za wzór innym rolnikom. Domy, obejścia, a w szczególności sady i pola w sezonie wegetacji i zbioru tętnią życiem i rozbrzmiewają gwarem pracujących tam ludzi. Wszystko jest dopracowane w każdym calu. A jeśliby zapytać któregokolwiek z gospodarzy, czy to jego gospodarstwo jest tym wyróżniającym się, to nieodmiennie każdy odpowie: „Ja? Nie … może sąsiad – ten czy drugi. Ja jeszcze będę robił … ulepszał … unowocześniał…”.  W tej właśnie małej wiosce, gdzie czasem ciężko trafić nawet wytrwałym globtroterom rządzi niepodzielnie od 16 lat  nasz dzisiejszy bohater

Pan Sławomir Kapis – „chcieć, to móc”

W Radzie Gminy jest po raz pierwszy, ale znamy się doskonale, ponieważ od czterech kadencji jest sołtysem sołectwa Ignaców-Marynin. Tam, wraz z żoną i czterema synami prowadzi swoje kilkuhektarowe gospodarstwo ogrodniczo-sadownicze.
Ukończył Technikum Ogrodnicze w Nowej Wsi i z zapałem oddaje się wyuczonemu zawodowi, ponieważ jak sam twierdzi: „chciałby, aby jego praca przynosiła jak najlepsze efekty i radość życia”. Podobnie jak jego sąsiedzi specjalizuje się w jabłkach, ale uprawia również rośliny jagodowe, ogórki i pekinkę – dla każdego coś dobrego. Jednak prawdziwą jego pasją jest majsterkowanie. Uwielbia czas spędzany w warsztacie, gdzie z zapałem ulepsza sprzęt i maszyny, które pomagają mu w pracy – kilka z nich nawet sam wykonał. Nie znosi próżności, bezczynności i przeciągających się w nieskończoność zebrań, z których nic nie wynika. Nie ma czasu na zmarnowanie i próżne gadanie – woli działać. Jego priorytetem są drogi, bez których jego sąsiedzi nie mają szans na eksport i sprzedaż swoich produktów.
Również praca społeczna nie jest mu obca. Poza „sołtysowaniem” jest także członkiem Rady Parafialnej przy kościele pw. Przemienienia Pańskiego w Boglewicach. Chętnie spotyka się z ludźmi, dzieli wiedzą i informacjami, które mogą być dla nich istotne. Pomimo zapracowania zawsze znajdzie czas na pomoc innym.
Pan Sławek jest również idealnym przykładem na ilustrację hasła „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. W wyborach do Rady miał dwoje mocnych kandydatów i wydawać się mogło, że to pomiędzy nimi rozegra się decydujący bój o miejsce w Radzie. Jak się okazało wyborcy Pana Sławka byli silniejsi i z pewnością wybrali dobrze. Potrzeba nam w Radzie konkretnych i pracowitych osób, których inni darzą szacunkiem i zaufaniem. Na razie Pan Sławek zbyt często głosu nie zabiera – słucha i rozważa. Jednak pytając innych o zdanie na Jego temat padło jedno wiele mówiące hasło: „cicha woda…?”

Okiem Wójta:
„Pan Sławek Kapis został tu bardzo ciekawie zaprezentowany. Zgadzam się z tym, że tak jak wszyscy pozostali właściciele gospodarstw w Ignacowie, pokazał swoją pracą że „chcieć, to móc”. To za sprawą Pana Sławka oraz jego sąsiadów ta zapomniana kiedyś przez wszystkich mała wieś zmieniła diametralnie swoje oblicze. Wielohektarowe plantacje truskawek, nowocześnie prowadzone sady, a w nich ukryte piękne zagrody są najlepszą wizytówką fachowości i pracowitości ich właścicieli. Tak też postrzegam Pana Sławka.
Mam nadzieję, że jego niechęć „do przeciągających się w nieskończoność zebrań, z których nic nie wynika” nie będzie miała odniesienia do naszego gminnego samorządu, a swoje doświadczenia z prowadzenia gospodarstwa przeniesie na grunt naszej Rady Gminy.
A „cicha woda” drąży nawet najtwardszą skałę.”